Jak to się zaczęło?

Kilka lat temu dwaj panowie zaczęli wytwarzać mydła. Receptury były po babci, maszyny robione domowym sposobem. Mydła były naturalne, ekologiczne, zdrowe, oparte głównie na kozim mleku. Było wśród nich prawdziwe szare mydło, którego dziś już się nie uświadczy. Wtedy nie było jeszcze takiej świadomości i wiedzy na temat produktów ekologicznych, więc panowie pozostawali w cieniu sieciowych i tanich produktów.

Niewielka manufaktura była pomysłem wyjściowym dla założenia Muzeum Mydła i Historii Brudu, które stworzył jeden z mydlarzy i pewna przewodniczka.

No i tutaj zaczęła się przygoda! Główną atrakcją stało się wykonywanie mydełek glicerynowych podczas warsztatów. Chcieliśmy jednak czegoś więcej.
Tu w historii pojawia się bardzo ważna postać
, Magda, która po pewnym czasie oprowadzania po Muzeum walczyć zaczęła na polu mydlanym.
Magda ma wykształcenie chemiczne (mówi o tym nazwa szkoły, którą kończyła), turystyczne (o tym mówi nazwa klasy, do jakiej uczęszczała) i polonistyczne (tu nato
miast mowa o kierunku jej studiów).

Ale to wszystko jest nieważne.

Najważniejsze, że Magda zakochała się w robieniu mydeł! Zaczęło ją to wciągać, coraz bardziej i bardziej. Robiła i nadal robi próby tego, co z czym można połączyć, co do czego dodać, aby uzyskać wymarzone efekty. Szuka przepisów i propozycji, śledzi fora, facebookowe konta, czyta książki i buszuje w Internecie, a następnie, gdy już ma pomysł, próbuje działać i wtedy szuka chętnych do próbowania nowości i zbiera wrażenia.

Magda robiła piękne mydła, a przez ostatni rok robi je jeszcze piękniejsze, zarówno pod względem ich właściwości, jak i wyglądu!

No i tutaj mamy kolejny powód powstania Wytwórni. Pojawiłam się ja, Hania. Pracuję dla Muzeum już kilka lat (z małymi przerwami), a właścicieli (Darię i Adama) znam jeszcze dłużej. Dlatego właśnie wiedziałam, że będą na tak.

W części sklepowej Muzeum mamy mydła, mieliśmy od zawsze. Trochę glicerynowych, trochę naturalnych. Trochę naszych, trochę cudzych. Kiedy jednak zaczęłam zagłębiać się w to, co robi Magda i z tego korzystać, to się ZA-KO-CHA-ŁAM! By zobaczyć, dlaczego, możecie odwiedzić nasz sklep, fan page na Facebooku oraz profil na Instagramie.

Wszystko jednak okazało się, oprócz fascynacji, mozolną pracą, bo mydła jednak muszą spełniać pewne wymogi, dla nas jednym z najważniejszych były etykiety. Tak więc zaczęliśmy do tego dążyć. Ale skoro etykiety, to jakie i dla kogo? Daria i Adam ochoczo stwierdzili, że powstanie

Bydgoska Wytwórnia Mydła.
Tak więc zgodnie z tą ideą zaczęłam działać, a proszę mi wierzyć było z czym walczyć.

Powstało logo – dziękujemy Otwartej Pracowni Sitodruku za dążenie do identyfikacji wizualnej, która będzie spełniała nasze oczekiwania (identyfikacja wizualna – brzmi strasznie poważnie).
Powstał szyld – dziękujemy
Szyldy Emaliowane Mikołajczak za piękny, profesjonalny i dokładnie taki, jaki chcieliśmy, szyld!
Powstały etykiety – dziękujemy
WITO Labels for Industry za cierpliwość, szybkie działanie i przepiękne etykiety, dzięki którym wiadomo, co jest czym i co ma w środku!
Powstał sklep internetowy i zdjęcia (wspaniałe i przepiękne!) – dziękujemy DeadPixel Stdza to, że możemy pochwalić się światu, co robimy i jakie jest to piękne!

W międzyczasie powstało również więcej produktów. Zaczęłyśmy z Magdą szukać lepszych składników, nawiązałyśmy między innymi współpracę z Bułgarią, aby nasze oleje były olejami najwyższej jakości.
Z Magdą cały czas coś jeszcze poprawiamy, wpadamy na nowe pomysły, ulepszamy i chcemy się rozwijać. Chcemy umieć więcej i lepiej!
Miejcie więc dla nas trochę wyrozumiałości, jeżeli nie będziemy nadążać za formalnościami związanymi z naszymi pomysłami.

Zapraszamy do zakupów, śledzenia nas na Facebooku oraz Instagramie. Czekamy na wrażenia, opinie i wskazówki.