Cukiernik w chemicznym fartuchu

Co ma cukiernictwo do mydlarstwa? A dlaczego cukiernik ma chodzić w fartuchu chemicznym? Ale jak to? Spokojnie, już opowiadamy... :)

Babeczki sodowe – pierwsze wrażenie

Na początku mojej kariery mydlarskiej proces powstawania sodowych babeczek wprawił mnie w ogromny zachwyt, bo czułam się jak w cukierni! Te zapachy, te kolory! Jak wiadomo, nasze mydła są wytwarzane metodą „na zimno”, więc na marne w tej mydlarskiej cukierni szukać piekarnika, bo niczego nie trzeba wypiekać, wszystko pięknie zastyga samo. I chyba tylko to rozróżnia produkcję mydełkowych muffinek od tych tradycyjnych – jadalnych.

 

Produkcja mydła – krok po kroku

Pierwszym krokiem, jaki wykonujemy przy produkcji babeczek jest wybór ich ilości, koloru, zapachu. Możliwości mamy kilka. Ubieramy nasz strój chemiczny, zaopatrzone jesteśmy w wysokiej jakości olej kokosowy, palmowy, oliwę i rycynę. Ta mieszanka ma niesamowite właściwości pieniące, nawilżające i pielęgnujące naszą skórę. Sięgamy po przepis, a w nasze ręce trafiają wagi i łyżki. Podobnie dzieje się, kiedy wykonujemy roztwór wodorotlenku sodu.

Kiedy wszystko jest gotowe zaczyna dziać się magia. Łączymy wcześniej przygotowane składniki i wylewamy tak powstałą masę do foremek tworząc spody babeczek, a potem… ach! Gdybyście mogli tylko przy tym być! Następną porcję masy mieszamy znacznie dłużej, aż prawie całkowicie zastygnie w misce. Chwytamy za odpowiednią tylkę (to taka końcówka z wyżłobieniami nadająca kształt masie, my mamy swoją ulubioną, której najczęściej używamy) i rękaw cukierniczy, który wypełniamy masą mydlaną, żeby na wcześniej przygotowanych ciasteczkowych mydełkach formować zawijasy imitujące krem. Praca wymaga dokładności i skupienia, ale ileż radości nam sprawia… 

 

Mydło dekoracyjne

Kiedy babeczki są gotowe przychodzi czas na dodatki. Pudrujemy je za pomocą kakao, soli morskiej lub wiórków kokosowych, ozdabiamy krem kolorowym pieprzem, anyżem, goździkami lub laskami cynamonu. Całość pachnie pięknie, zimą bardziej korzennie i świątecznie, latem orzeźwiająco i słodko.

 

Jadalne czy niejadalne?

Efekt, jaki wywołuje 100 babeczek leżących na stole chemicznym, jest niezwykły. Wtedy, wchodząc do naszej pracowni, nabiera się poczucia jakby trafiło się na wystawne przyjęcie ze szwedzkim stołem i aż ma się ochotę poczęstować takim małym dziełem sztuki o rozmiarze identycznym jak jego jadalny odpowiednik. Niekiedy aż kusi, żeby spróbować, jak smakuje. Na szczęście nikomu dotychczas nie zdarzyło się skosztować naszego  babeczkowego mydełka, ale kto wie, cały czas pracujemy nad osiągnięciem idealnego podobieństwa, a efekty możemy zauważyć na różnych targach, kiedy często pada pytanie jakie jeszcze jedzenie serwujemy poza tymi słodkościami. 

 

Kasia

Zostaw wiadomość

* Imię:
* Email: (nie zostanie opublikowany)
* Komentarz